Jak nie dostać udaru mózgu w dystrofii mięśniowej
Czy istnieje sposób, żeby nie dostać udaru mózgu, mając dystrofię mięśniową?
Oto pytanie, które warto sobie zadać, szczególnie 29 października, kiedy obchodzimy Światowy Dzień Udaru Mózgu.
Jak to zwykle bywa, każdy z nas ma kogoś, kto przeszedł przez tę chorobę Może byli to dziadkowie, do których jeździliśmy na wakacje jako małe dzieci, wujek, ciocia lub rodzice.
Udar potrafi zmienić życie w jednej chwili,
zupełnie tak, jakby ktoś nagle przewrócił wszystkie pionki na planszy i kazał ci zacząć od nowa. Tylko że w tej grze nie ma resetu.
A co z nami, osobami z dystrofią mięśniową, którzy i tak już zmagają się z wyzwaniami fizycznymi na co dzień?
Czy mamy jakiekolwiek szanse zminimalizować ryzyko udaru, czy może to gra, w której karty są już rozdane?
Udar to choroba, która nie bierze jeńców, może dopaść każdego.
Jak nie dostać udaru mózgu w dystrofii mięśniowej
Na szczęście, mimo że los bywa przewrotny, są czynności, które możemy zrobić, by przynajmniej nie zapraszać udaru na herbatę.
Więc jakie kroki możemy podjąć w dystrofii mięśniowej, żeby nie dać się złamać?
Czy odpowiednia dieta, ruch nawet ten dostosowany do naszych możliwości i unikanie stresu mogą zdziałać cuda?
O tym właśnie będzie ten tekst.
Jako osoba która na co dzień zajmuje się montażem materiałów dla klientów odnośnie zdrowia, muszę powiedzieć, że jestem lekko przerażony.
Czy zdrowie to naprawdę etat na pełen etat? Moje życie na wózku a walka z siedzeniem
Dlaczego?
Bo ile wysiłku trzeba włożyć, żeby zniwelować skutki tak prozaicznej rzeczy jak… siedzenie!
Serio, długotrwałe siedzenie w jednej pozycji?
Kto by pomyślał, że to takie zagrożenie.
A jeśli chodzi o spalenie jednego pączka no, to już czysta komedia.
Trzeba przebiec kilka kilometrów, machnąć setkę przysiadów, a może nawet zapisać się na maraton.
I po co? Dla pączka, którego zjadłeś w pięć minut.
A jakby tego było mało, zdrowie to nie jest sprint, to maraton.
I ten maraton trwa całe życie.
Trzeba się ruszać, ćwiczyć, zdrowo jeść, unikać stresu wszystko po to, żeby przedłużyć swoje życie.
I wiesz co? To wszystko brzmi jakby zdrowie było jakimś dodatkowym etatem, który musisz ogarniać poza zwykłą codzienną robotą.
Jak nie dostać udaru mózgu w dystrofii mięśniowej
Zalecenia WHO
WHO mówi jasno: minimum 150 minut aktywności fizycznej tygodniowo.
Ale jeśli chcemy być na medal, to 300 minut!
Kiedy usłyszałem te liczby, prawie dostałem konwulsji.
Serio, jak ja, człowiek z dystrofią mięśniową, poruszający się na wózku, mam wyrobić 150 minut lekkiej do średniej aktywności, nie mówiąc już o 300?
Moja dystrofia nie przepada za długotrwałym wysiłkiem. Ból po ćwiczeniach? Znałem to aż za dobrze tygodniami czułem się, jakbym walczył na ringu z niewidzialnym przeciwnikiem.
Ale, jak się okazało, to nie dystrofia była głównym problemem. To ja popełniałem kardynalny błąd.
Ćwiczyłem, jakby moje mięśnie były w pełni sprawne,
traktując się jak zdrowy facet, który ma 100% masy mięśniowej. A prawda jest taka, że operuję na ledwo 10% tego, co przeciętny dorosły.
I to zmienia postać rzeczy. Mój plan? Zamiast katować się jednym dużym treningiem, rozbijam go na mniejsze, rozsądniejsze porcje, dostosowane do moich możliwości.
Zastanawialiście się kiedyś, co robicie, żeby nie paść ofiarą udaru?
Ja też, a że nie jestem typem człowieka, który siedzi i czeka, aż coś złego się wydarzy, postanowiłem działać.
I nie, nie zamierzam biegać maratonów czy podnosić sztang, bo, cóż, dystrofia mięśniowa ma inne plany.
Ale są inne, bardziej subtelne sposoby na zadbanie o swoje zdrowie, a przy okazji zmniejszenie ryzyka udaru.
A oto jeden z nich – ćwiczenia oddechowe.
Brzmi banalnie?
Może, nauka „mówi” jasno: regularne, głębokie oddychanie przeponowe działa i ma korzystny wpływ na zdrowie.
Więc zanim dzień się rozkręci, zanim rzucimy się w wir obowiązków, warto poświęcić kilka minut na świadome oddychanie.
Wdech nosem przez 3 sekundy, wydech ustami przez 5.
Niby proste, a w rzeczywistości, to jak wstępne naładowanie baterii na cały dzień. Mogą też inne oporowe, ale o tym napiszę innym razem
Jak nie dostać udaru mózgu w dystrofii mięśniowej
Delikatne ćwiczenia siłowe
Zastanawialiście się kiedyś, czy machanie lekkimi ciężarkami naprawdę może coś zmienić?
Ja też, a jak się okazuje może. Nie trzeba od razu dźwigać ciężarów jak Schwarzenegger.
W moim przypadku leciutki ciężarek i taśmy Thera Band to podstawa. Żółty, czerwony, zielony jak w dziecięcej zabawie w sygnalizację świetlną, tylko zamiast skakać na jednej nodze, wzmacniam barki i tricepsy.
Do tego dochodzą bardziej zaawansowane manewry, bo korzystam z najpotężniejszej siły w przyrodzie – grawitacji. Odpowiednie i bezpieczne wychylenie na wózku pozwala mi pracować nad tułowiem, bez potrzeby dodatkowego sprzętu.
Badania jasno pokazują, że nawet minimalna aktywność fizyczna wpływa na zdrowie sercowo-naczyniowe.
Nie chodzi o to, żeby się zamęczyć (teraz to wiem), tylko wzmacniać te partie, które jeszcze mogą pracować. Regularne ćwiczenia o niskiej intensywności, nawet przy ograniczonej mobilności, są jak mały krok ku lepszej przyszłości. Każdy ruch to zysk.
Zmiana pozycji ciała
Chociaż większość dnia spędzam na wózku, to nie znaczy, że siedzę bez ruchu jak posąg w parku. Regularnie zmieniam pozycję, żeby uniknąć problemów.
Raz wyciągnę się do przodu, innym razem odchylę do tyłu, oprę się na jednym łokciu, potem na drugim wszystko po to, żeby moje ciało nie zapomniało, że ma więcej niż jedną pozycję do zaoferowania.
Co więcej, trzy razy w tygodniu robię sobie przerwę na leżakowanie.
Ale nie, nie na drzemkę chodzi o to, żeby porządnie rozciągnąć biodra i dać kręgosłupowi trochę luzu.
A w pozostałe dni prostuję kolana, bo od tego ciągłego siedzenia, przykurcze stały się moim cichym, natrętnym towarzyszem.
Regularne mierzenie ciśnienia krwi
Już kiedyś wspominałem u siebie na instagramie, że posiadam ciśnieniomierz nadgarstkowy, sprzęt, który samodzielnie obsługuje bez potrzeby angażowania innych.
Wyniki pomiarów automatycznie lądują w mojej aplikacji na telefonie, co oznacza, że nie muszę prowadzić jakiegoś papierowego dzienniczka rodem z lat 90.
Monitorowanie ciśnienia to kluczowa sprawa, zwłaszcza gdy spędzasz dzień na wózku inwalidzkim, od rana do wieczora.
A że podobno osoby z ograniczoną mobilnością są bardziej narażone na wahania ciśnienia, to dobrze wiedzieć, co tam w żyłach piszczy.
Ja mierzę ciśnienie średnio co dwa miesiące przez kila dni, i to zarówno rano, jak i wieczorem, a potem znowu wrzucam przerwę.
Jak nie dostać udaru mózgu w dystrofii mięśniowej
Odżywianie i używki
Niektórzy uważają, że nasze ciała to są jak świątynie miejsca, do których nie wchodzi się w zabłoconych butach ani niechlujnym ubraniu.
Brzmi pięknie, ale kiedy spojrzeć na statystyki, to jednak udar w Polsce zbiera zbyt duże żniwo. Polska wciąż notuje wyższą śmiertelność z powodu chorób naczyń mózgowych niż średnia dla Unii Europejskiej.
To daje do myślenia, zwłaszcza gdy wiem, że codzienne wybory żywieniowe mogą decydować o tym, czy mam energię do działania, czy zapadam się w fotel z poczuciem beznadziejnego zmęczenia.
Osobiście staram się zarządzać tym, co trafia na mój talerz, dbając o balans między białkami, węglowodanami a tłuszczami. Ważę swoje produkty i wpisuję do aplikacji, tak, te telefony to nie tylko do scrollowania!
Co do używek, to czasem pozwalam sobie na cygaro, a alkohol? Kilka drinków rocznie, spokojnie policzę je na palcach jednej ręki.
Nie robię z siebie ascety.
Chipsy, czy inne kaloryczne przekąski? Zdarzają się. Nie popadam potem w panikę i nie katuję się dietami. Po prostu wracam do mojej rutyny, zamiast pławić się w poczuciu winy.
W końcu to nie jednorazowy skok kalorii nas rujnuje, a to, co robimy regularnie.
Jak spalić kalorie i nie zwariować na wózku? Dystrofia mięśniowa kontra codzienne wyzwania!
Więc, podsumowując.
Odżywianie i aktywność fizyczna, nawet jeśli jesteś przykutym do wózka wojownikiem/wojowniczką z dystrofią mięśniową, to nie jest jakaś mistyczna tajemna sztuka.
To raczej codzienna walka z lenistwem, brakiem motywacji i, oczywiście, chęcią sięgnięcia po te przeklęte wysokokaloryczne przekąski i używki.
Dodatkowo wszystkie aktywności na wózku, codzienna jazda i krzątanie się po domu również się liczy! Sprzątanie dostosowane do możliwości? Liczy się. Pojechanie i napędzanie wózka ręcznego do drzwi jak ktoś puka? Liczy się.
Już nie będę wspominał o wyjściu na spacer lub aktywnościach koło domu.
Czy mam przepis na magiczny eliksir, który ochroni przed udarem?
Nie, niestety, nie ma takiej opcji.
Jednak każdy mały krok, od lepszego zarządzania sposobem żywienia, odstawieniem lub ograniczeniem używek przez kilka prostych ćwiczeń, aż po kontrolowanie ciśnienia ,to jak budowanie tej świątyni, o której tyle się mówi.
Bo ostatecznie, jak nie zbudujesz solidnych fundamentów, to nawet największy pałac kiedyś się zawali.
A więc zamiast się obżerać i odliczać minuty do kolejnego 'jutro zacznę’, lepiej zacząć już dziś. I nie chodzi o to, żeby być perfekcyjnym, w końcu, kto ma czas i siły na bycie świętym?
Chodzi o to, żeby być chociaż trochę lepszym od samego siebie sprzed tygodnia.
To już wystarczy, żeby odsunąć widmo udaru nieco dalej, a może nawet na dobre.
FAQ. Udar mózgu, dystrofia mięśniowa i życie na wózku
Poniżej zebrałem najważniejsze pytania po moim tekście o udarze mózgu i dystrofii mięśniowej. Bez obietnicy magicznej tarczy, która odbija wszystkie choroby jak rakiety w filmie science fiction. Udar może dopaść różnych ludzi, ale są rzeczy, które można robić, żeby nie zapraszać go na herbatę. Nawet jeśli siedzisz na wózku, masz mało siły, a zalecenia o aktywności brzmią czasem jak żart napisany przez kogoś, kto nigdy nie miał dystrofii.
Czy da się całkowicie uniknąć udaru mózgu?
Nie ma gwarancji, że człowiek nigdy nie dostanie udaru. To nie jest ubezpieczenie na życie z pieczątką i podpisem. Można jednak zmniejszać ryzyko przez kontrolę ciśnienia, sensowne jedzenie, ruch dostosowany do możliwości, ograniczenie używek, kontrolę masy ciała, stresu i badań. Nie chodzi o bycie świętym. Chodzi o to, żeby nie dokładać organizmowi kolejnych problemów jak cegieł do plecaka.
Czy osoba z dystrofią mięśniową ma wpływ na ryzyko udaru?
Tak, choć nie na wszystko. Dystrofii mięśniowej nie wyłączę pilotem, bo niestety nikt nie dołączył takiego przycisku do zestawu. Ale mogę wpływać na rzeczy, które są obok: ciśnienie, sposób jedzenia, używki, sen, stres, masę ciała i choćby małe porcje aktywności. To nie jest spektakularne. To jest raczej codzienna robota, która wygląda nudno, dopóki nie zrozumiesz, że właśnie takie rzeczy potrafią robić różnicę.
Dlaczego długie siedzenie na wózku może być problemem dla zdrowia?
Bo ciało nie zostało stworzone do siedzenia przez cały dzień w jednej pozycji. Długie siedzenie może oznaczać mniej ruchu, gorsze krążenie, większe ryzyko przybierania na masie, przykurcze, ból i większy problem z ogarnianiem kondycji. W moim przypadku wózek jest codziennością, więc muszę kombinować. Zmiana pozycji, wychylenia, prostowanie kolan, leżenie i rozciąganie bioder nie są luksusem. To jest serwisowanie organizmu, który pracuje w trudnych warunkach.
Czy zalecenia 150 minut aktywności tygodniowo mają sens przy dystrofii mięśniowej?
Mają sens jako kierunek, ale nie jako pałka do bicia się po głowie. Kiedy słyszę 150 minut aktywności tygodniowo, a potem patrzę na dystrofię, wózek i mięśnie, które nie są fabrycznie nowe, to wiem jedno: nie mogę kopiować planu zdrowego człowieka. Muszę rozbić ruch na mniejsze porcje, dopasować intensywność i zostawić zapas. Zdrowie to nie konkurs na najbardziej efektowne zmęczenie.
Jak ćwiczyć przy dystrofii mięśniowej, żeby nie przesadzić?
Najrozsądniej małymi porcjami, z zapasem siły i po konsultacji z fizjoterapeutą, jeśli ktoś nie wie, od czego zacząć. U mnie błąd polegał kiedyś na tym, że ćwiczyłem tak, jakbym miał mięśnie zdrowego faceta. A nie miałem. Teraz wolę krótsze, spokojniejsze działania, które da się powtarzać, zamiast jednego wielkiego zrywu, po którym ciało wystawia rachunek z odsetkami.
Czy każdy ruch na wózku też się liczy?
Moim zdaniem tak. Jazda na wózku, krzątanie się po domu, podjechanie do drzwi, drobne czynności, spacer z rodziną, praca tułowiem, prostowanie kolan, zmiana pozycji. To wszystko może być częścią codziennej aktywności. Nie wygląda jak trening z reklamy sportowej, gdzie wszyscy są spoceni, uśmiechnięci i mają idealne światło. Ale ciało nie potrzebuje sesji zdjęciowej. Potrzebuje ruchu dostosowanego do możliwości.
Czy ćwiczenia oddechowe mogą pomóc w profilaktyce udaru?
Ćwiczenia oddechowe nie są magiczną polisą przeciw udarowi. Nie zastępują kontroli ciśnienia, lekarza, badań, jedzenia i ruchu. Ale mogą pomagać w pracy z napięciem, stresem i lepszym kontaktem z ciałem. U mnie kilka minut świadomego oddychania to sposób na rozpoczęcie dnia spokojniej. Wdech nosem, dłuższy wydech i ciało dostaje sygnał, że nie musi od rana pędzić jak stary silnik na zimnym oleju.
Dlaczego kontrola ciśnienia krwi jest tak ważna?
Bo nadciśnienie to jeden z najważniejszych czynników ryzyka udaru. I najgorsze jest to, że często nie robi wielkiego przedstawienia. Nie zawsze boli, nie zawsze daje dramatyczny sygnał, nie zawsze puka do drzwi z transparentem. Dlatego warto mierzyć ciśnienie regularnie, zapisywać wyniki i pokazać je lekarzowi, jeśli coś zaczyna odbiegać od normy. Ciśnieniomierz nie jest ozdobą szuflady. Ma pracować.
Jak często mierzyć ciśnienie przy siedzącym trybie życia?
Ja mierzę ciśnienie okresowo, przez kilka dni z rzędu, rano i wieczorem, a potem robię przerwę. Dzięki temu widzę jakiś obraz, a nie pojedynczy wynik wyrwany z kontekstu. Jedno przypadkowe mierzenie po kawie, stresie i rozmowie z urzędem może pokazać cuda. Kilka pomiarów w podobnych warunkach daje sensowniejszą informację dla mnie i lekarza.
Czy ciśnieniomierz nadgarstkowy ma sens dla osoby z dystrofią?
Może mieć sens, jeśli dzięki niemu osoba z dystrofią może mierzyć ciśnienie samodzielnie. U mnie to ważne, bo nie muszę angażować innych i nie muszę prowadzić papierowego dzienniczka rodem z muzeum techniki. Ważne jest tylko, żeby mierzyć zgodnie z instrukcją, nie robić tego byle jak i traktować wyniki jako informację do rozmowy z lekarzem, a nie wyrok z teleturnieju.
Czy dieta ma znaczenie w zmniejszaniu ryzyka udaru?
Tak. To, co regularnie trafia na talerz, ma znaczenie dla masy ciała, ciśnienia, cholesterolu, cukru i ogólnej kondycji. Nie chodzi o to, żeby zrobić z kuchni klasztor, a z siebie człowieka, który boi się chipsa jak wampir czosnku. Chodzi o proporcje, powtarzalność i powrót do rutyny po gorszym dniu. Jedna przekąska nie niszczy zdrowia. Ale codzienny chaos na talerzu już potrafi narobić bałaganu.
Czy przy dystrofii mięśniowej warto kontrolować masę ciała?
Warto, bo przy małej ilości ruchu dodatkowe kilogramy potrafią wejść szybciej niż człowiek by chciał, a potem zejść wolniej niż stara farba ze ściany. Masa ciała wpływa na ciśnienie, serce, komfort siedzenia, transfery i codzienne funkcjonowanie. Przy dystrofii każdy dodatkowy kilogram może być odczuwalny mocniej, bo mniej mięśni ma go obsługiwać. To nie jest kwestia wyglądu. To mechanika codzienności.
Czy trzeba całkowicie rezygnować z przyjemności, żeby dbać o zdrowie?
Nie. Nie robię z siebie ascety i nie udaję, że żyję samą sałatą, wodą i siłą charakteru. Zdarzają się przekąski, zdarza się coś mniej idealnego. Różnica polega na tym, czy to jest wyjątek, czy codzienny system operacyjny. Jeśli raz zjesz coś kalorycznego, świat się nie zawali. Jeśli robisz to codziennie i udajesz, że organizm nie zauważy, to już inna historia.
Jak używki wpływają na ryzyko udaru?
Palenie, nadmiar alkoholu i inne używki mogą zwiększać ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, a przez to także udaru. Ja nie będę udawał świętego z obrazka, bo czasem pozwalam sobie na cygaro, a alkohol pojawia się u mnie bardzo rzadko. Ale warto wiedzieć, gdzie jest granica. Organizm nie jest kontem bez limitu. Każda używka to jakiś koszt, tylko rachunek nie zawsze przychodzi od razu.
Czy stres może zwiększać ryzyko problemów zdrowotnych?
Stres nie jest tylko problemem w głowie. Może wpływać na sen, napięcie, ciśnienie, jedzenie, zmęczenie i to, jak człowiek traktuje swoje zdrowie. U osoby z dystrofią dochodzi jeszcze codzienna logistyka, zależność od pomocy i ciało, które ma mniej rezerwy. Dlatego warto mieć swoje sposoby na wyciszenie. Oddech, przerwa, rozmowa, odpoczynek. Nic widowiskowego, ale zdrowie rzadko robi pokaz fajerwerków.
Jak zmieniać pozycję ciała, jeśli większość dnia spędzam na wózku?
Można robić to małymi rzeczami: lekkie wychylenie do przodu, odchylenie do tyłu, oparcie się na jednym łokciu, potem na drugim, zmiana ustawienia nóg, prostowanie kolan, przerwa na leżenie, rozciągnięcie bioder. U mnie takie działania są ważne, bo ciało nie może cały dzień siedzieć jak eksponat w muzeum. Trzeba mu przypominać, że ma więcej niż jedną pozycję.
Czy leżenie i rozciąganie też może być elementem dbania o zdrowie?
Tak. U mnie leżenie kilka razy w tygodniu nie jest drzemką dla leniwych, tylko sposobem na odciążenie kręgosłupa, rozciągnięcie bioder i przerwanie wielogodzinnego siedzenia. Przykurcze nie robią sobie wolnego tylko dlatego, że mam inne plany. Jeśli nie dbam o pozycję, ciało szybko przypomina, że zaniedbania też potrafią mieć terminarz.
Czy delikatne ćwiczenia siłowe mają sens przy dystrofii?
Mogą mieć sens, jeśli są dobrane do możliwości i nie prowadzą do przeciążenia. U mnie lekkie ciężarki, taśmy Thera Band i praca z grawitacją pomagają wzmacniać te partie, które jeszcze mogą pracować. To nie jest walka o tytuł kulturysty roku. To raczej konserwacja sprzętu, którym jest moje ciało. Bez szaleństwa, bez udawania, że mięśnie mają zapas jak magazyn hurtowni.
Czy mała aktywność fizyczna też może wspierać zdrowie sercowo-naczyniowe?
Tak. Nawet niewielka aktywność ma znaczenie, szczególnie jeśli alternatywą jest całkowity bezruch. Przy dystrofii nie chodzi o to, żeby się zajechać. Chodzi o to, żeby robić tyle, ile ciało może przyjąć, i robić to regularnie. Każdy sensowny ruch jest lepszy niż siedzenie i czekanie, aż zdrowie samo się ogarnie. Nie ogarnie się. Zdrowie nie ma działu obsługi klienta.
Jak rozpoznać udar mózgu?
Przy udarze liczy się czas. Warto pamiętać o teście FAST: twarz, ręce, mowa i czas. Jeśli pojawia się opadnięty kącik ust, osłabienie ręki lub nogi po jednej stronie, bełkotliwa albo niezrozumiała mowa, nagłe zaburzenia widzenia, równowagi albo inne nagłe objawy neurologiczne, nie czeka się na rozwój akcji jak w serialu. Dzwoni się po pomoc. W Polsce pod 999 albo 112.
Czego nie robić przy podejrzeniu udaru?
Nie czekać, aż przejdzie. Nie kłaść się z myślą, że jutro będzie lepiej. Nie szukać diagnozy na forach i nie robić z rodziny komisji lekarskiej przy kuchennym stole. Przy podejrzeniu udaru liczy się szybka pomoc medyczna. Nawet jeśli objawy wydają się małe albo krótkie, trzeba działać poważnie. Mózg nie lubi opóźnień. To nie lotnisko, gdzie można siedzieć trzy godziny i narzekać na kawę.
Jaki jest najprostszy plan na zmniejszanie ryzyka udaru przy dystrofii?
Najprostszy plan to nie magia, tylko powtarzalność. Mierz ciśnienie. Kontroluj badania. Ruszaj się tyle, ile możesz, ale bez katowania mięśni. Zmieniaj pozycję. Dbaj o jedzenie. Ogranicz używki. Pilnuj masy ciała. Pracuj ze stresem. Rozmawiaj z lekarzem. To nie brzmi jak wielka przygoda, wiem. Bardziej jak lista rzeczy do zrobienia. Ale zdrowie często wygrywa właśnie takimi małymi, nudnymi decyzjami.
Czy mam magiczny przepis na uniknięcie udaru?
Nie. Magicznego przepisu nie mam. Gdyby istniał, pewnie sprzedawano by go w aptece w złotym pudełku i z reklamą w przerwie meczu. Mam za to coś mniej efektownego: rutynę, mierzenie ciśnienia, ruch w małych porcjach, rozsądniejsze jedzenie, ograniczanie używek, pracę z oddechem i pilnowanie pozycji ciała. To nie daje gwarancji. Ale odsuwa ryzyko dalej niż siedzenie i mówienie: od jutra zacznę.
Jak nie dostać udaru mózgu w dystrofii mięśniowej
Jeżeli chcesz ze mną zostać dłużej, to może zainteresuje Ciebie:
Dołącz do mnie na Instagramie
© 2025 DystroPower Marcin Potyrało