Ułatwienia dostępu

Płocki rynek na wózku. Osoba z niepełnosprawnością w akcji

Płocki rynek na wózku. Osoba z niepełnosprawnością w akcji

Pozwólcie, że wam coś powiem. To miejsce z większą historią niż niejedna turystyczna destynacja w Polsce. Pełne zaskakujących miejsc, jak taras widokowy, czy jedyne w europie molo na rzece. 

 Ale co, jeśli poruszasz się na wózku? 

Dziś zabiorę was w wirtualną podróż przez Płock, w czasie której opowiem o trudnościach, jakie napotkałem i czy finalnie było warto.

Zacznijmy od tego, że rynek w Płocku to trochę jak rollercoaster. 

Dlaczego? 

Ano dlatego, że miasto jest na wzniesieniu. Oznacza to, że każda wizyta tam to nie tylko spacerek, ale i małe wyzwanie. Szczególnie jeśli twoje kółka nie są przyzwyczajone do takiej wspinaczki. 

Podróżowanie z górki i pod górkę staje się prawdziwą próbą, zwłaszcza jeśli kontrola nad ruchem nie jest twoją mocną stroną.

PŁOCKI RYNEK NA WÓZKU. OSOBA Z NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIĄ W AKCJI pchanie pod górę

Płocki rynek na wózku. Osoba z niepełnosprawnością w akcji

Dojazd autem i parkowanie przy Płockim rynku na wózku

Oczywiście do samego rynku można dojechać od kilku stron autem

Przy samym rynku jest jedno miejsce parkingowe (czyli wyścig, kto pierwszy ten lepszy, reszta niech czeka i się gotuje w swoim Renault Avantime mając marzenia niczym francuscy inżynierowie, że robią dobre auto, a my że miejsc jest więcej)

Jako osoba z niepełnosprawnością nie jestem w stanie samodzielnie się przemieszczać po rynku, ogromnym utrudnieniem jest nawierzchnia składająca się z bruku, potocznie nazwanego “kocimi łbami”.

PŁOCKI RYNEK NA WÓZKU. OSOBA Z NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIĄ W AKCJI bruk na rynku

Ten utrudniający bruk jest wszędzie, na rynku, wokół rynku, na chodniku który prowadzi  do knajp, których  jest cała masa. Niestety, dla wózkowiczów to jak wyzwanie z programu „Najtrudniejszy Spacer Świata”. 

Jednak nie wszystko jest takie straszne. Wiele restauracji i kawiarni na rynku posiada urokliwe ogródki, które w większości są dostępne dla osób na wózkach inwalidzkich. 

Oczywiście, czasami trzeba pokonać kilka kamieni milowych, czyli stromych podjazdów, ale wózek napędzany ręcznie powinien dać radę.

Taras widokowy na Wzgórzu Tumskim, jak tam dojechać wózkiem i co zobaczyć

Nie jest specjalnie trudny, po minięciu szkieł z potłuczonych butelek, które idealnie wpasowały się w nawierzchnię, można tam dojść bezpośrednio z rynku.

Ten niezwykły taras oferuje przepiękne widoki na jedyne molo na rzece, zabytkowy most  i okolicę. Samo poruszanie się na wózku nie sprawia większych trudności, zejście nie jest strome wzdłuż tarasu przynajmniej do połowy drogi.

Jak tam dojdziemy to można uzupełnić niski poziom cukru kawą i ciastkiem w klimatycznej restauracji. 

Bezpośrednio z tarasu na którym byliśmy można zejść na jedyne w Polsce molo na rzece, jednak wózkiem nie polecam tej trasy ze względu na utrudnioną jazdę i progi. 

Najlepiej jest albo dojechać tam autem lub zejść chodnikiem od innej strony.

Nam niestety podczas tego jednego gorącego dnia nie udało się dotrzeć na molo i marinę gdzie cumują łodzie. 

Płocki rynek na wózku. Osoba z niepełnosprawnością w akcji

Dostępna toaleta przy Płockim rynku co warto wiedzieć

Co można zrobić za 2 zł?

No za dwa złote raczej nie poszalejemy, jednak w tej cenie #OzN może skorzystać z WC, w którym spokojnie zmieścimy się wózkiem, są poręcze, głośna jak ryczący jeleń suszarka do dłoni i przypalony grzejnik jak po sabacie czarownic. Reszta działa bez zarzutu. 

Patent na spadające stopy z podnóżków na bruku, proste rozwiązanie które zmieniło wszystko

Pewnie i tak o tym każdy wiedział poza mną, cóż..

Na przestrzeni ostatniego roku i naszych rodzinnych podróży, które głównie były po starych rynkach, kostka brukowa mnie prześladuje. 

Dlaczego? 

Z jednej strony Asia lub Szymon, którzy pchają wózek męczą się uważając żeby co 15 sekund nie stawać, bo spadają mi stopy z podnóżków od nierównej powierzchni. I to właśnie ciągłe stawianie i poprawianie zmusiło nas do opracowania planu, co możemy zrobić żeby nogi spadały? 

Rozwiązanie było banalnie proste, po prostu, na wysokości stóp zaczepić odpowiednio pasek, który jest zaciśnięty na ramie wózka, nogi nie spadają. 

Dla mnie to rozwiązanie było game changerem, ponieważ mogę się zapierać na stopach podczas schodzenia z górki i różnych manewrach takich jak gwałtowne zaklinowanie się kółka przedniego, nieudanych podskokach itp . Czuje się bezpieczny, co dla osób z chorobami mięśni jest ważne. 

Mój sposób na radzenie sobie jest taki jak napisałem wyżej

Wiem że istnieją urządzenia wspomagające do wózków aktywnych czy półaktywnych w postaci: przystawki doczepianej z przodu wózka, z takim dużym kołem i ograniczeniem wtedy nie są przednie małe kółka. 

Innym świetnym rozwiązaniem są przystawki elektryczne, które prawie eliminują pomoc osób trzecich. Ja na takie technologie na razie nie mam miejsca w swoim pojeździe, żeby zabrać swoją przystawkę elektryczną.

PŁOCKI RYNEK NA WÓZKU. OSOBA Z NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIĄ W AKCJI bruk na płasko

Płocki rynek na wózku. Osoba z niepełnosprawnością w akcji

Widać, że na przestrzeni ostatnich lat zostały wprowadzone ułatwienia na rynku w Płocku. Nowe chodniki, podjazdy i inne udogodnienia znacznie ułatwiają poruszanie się po tym urokliwym miejscu, którego nie mieliśmy szans zwiedzić całości. 

Następnym razem nadrobimy te atrakcje w mieście Mieszka I.

Czy Płock jest wart odwiedzenia na wózku, moje podsumowanie po jednym gorącym dniu

Osobiście bardzo lubię doświadczać naszej polskiej architektury.

Uważam, że jest piękna i klimatyczna. Od razu widać rzucającą się w oczy różnorodność w zależności od danego regionu. 

I pomimo  trudności nawierzchniowych jak kostka brukowa, o którą nie mogę mieć pretensji, że ktoś 500 lat temu nie pomyślał o osobach z niepełnosprawnościami i zrobił, jak zarobił. 

Jednak fakt jest taki, że zarządcy miejscy powinni przekierować więcej środków na dostępność miejsc, podjazdy, rampy, więcej miejsc parkingowych czy większe inwestycje w windy.

 Jednak nie jest to tylko problem rynku w Płocku, podobna sytuacja, lub nawet cięższa jest na rynku w  Gdańsku, Lublinie czy Warszawie. 

Ostatecznie, kiedy patrzę  wstecz na wyzwania, które przeszedłem, wraz z Joanną i innymi fizjo znajomymi podczas podróży do Płocka, poranne wstanie o godz 3.50 rano muszę powiedzieć, że było warto. Każda trudność, na swój sposób była fajna i wspomnień nikt nam nie odbierze. 

FAQ. Płocki rynek na wózku, dostępność i kocie łby

Poniżej zebrałem najważniejsze pytania po mojej wizycie na Płockim rynku. To nie jest przewodnik pisany przez kogoś, kto patrzył na mapę z wygodnego fotela. To jest spojrzenie osoby z dystrofią mięśniową, która porusza się na wózku i wie, że piękna starówka może być jednocześnie klimatyczna, wymagająca i miejscami uparta jak kostka brukowa po pięciuset latach pracy w zawodzie.

Czy Płocki rynek jest dostępny dla osoby na wózku?

Płocki rynek jest częściowo dostępny dla osoby na wózku, ale nie nazwałbym go miejscem łatwym. Da się tam dotrzeć autem, da się poruszać po części rynku, można skorzystać z ogródków restauracyjnych i zobaczyć sporo ciekawej architektury. Trzeba jednak liczyć się z brukiem, wzniesieniami i tym, że jazda po takim terenie przypomina czasem test zawieszenia, tylko że zawieszeniem jest człowiek.

Dlaczego Płocki rynek może być trudny dla osoby poruszającej się na wózku?

Największy problem to połączenie wzniesień i kocich łbów. Płock leży na skarpie, więc sama wizyta w okolicy rynku może oznaczać jazdę pod górę i z górki. Do tego dochodzi bruk, który wygląda pięknie na zdjęciu, ale pod kołami wózka szybko pokazuje charakter. Jeśli ktoś myśli, że to będzie lekki spacerek, może się zdziwić szybciej niż przednie kółko wpadające w szczelinę.

Czy na Płocki rynek można dojechać samochodem?

Tak, do samego rynku można dojechać autem od kilku stron. To duży plus, bo przy dystrofii mięśniowej i wózku sama droga z parkingu potrafi być osobną wyprawą. W moim przypadku ważne było to, żeby podjechać możliwie blisko. Przy takich miejscach auto nie jest wygodą dla leniwych. Jest częścią logistyki, bez której cała wycieczka zaczyna się od niepotrzebnego zużycia sił.

Czy przy Płockim rynku są miejsca parkingowe dla osób z niepełnosprawnościami?

Podczas mojej wizyty przy samym rynku było jedno miejsce parkingowe dla osoby z niepełnosprawnością. Jedno. Czyli klasyczny konkurs pod tytułem: kto pierwszy, ten lepszy. Jeśli jedziesz do Płocka na wózku, warto wcześniej sprawdzić parkingi i mieć plan B. Bo marzenie, że wolne miejsce będzie czekało dokładnie na ciebie, brzmi pięknie, ale czasem ma tyle wspólnego z rzeczywistością, co folder reklamowy z dziurawym chodnikiem.

Czy kocie łby na rynku są dużym problemem dla wózka?

Tak. Kocie łby są jednym z głównych problemów na Płockim rynku. Są na rynku, wokół rynku i przy dojściach do lokali. Dla osoby idącej pieszo to może być tylko urok starego miasta. Dla osoby na wózku to potrafi być ciągłe trzęsienie, blokowanie kółek, spadające stopy z podnóżków i praca dla osoby pchającej wózek. Historia historią, ale kręgosłup opiekuna też ma swoje zdanie.

Czy osoba z dystrofią mięśniową może samodzielnie poruszać się po Płockim rynku?

W moim przypadku nie. Jako osoba z dystrofią mięśniową nie jestem w stanie samodzielnie przemieszczać się po takim terenie. Bruk, wzniesienia i nierówności oznaczają, że potrzebuję pomocy. To nie jest kwestia ambicji, tylko fizyki. A fizyka na kocich łbach potrafi być wyjątkowo bezczelna.

Czy ogródki restauracyjne na Płockim rynku są dostępne dla osób na wózku?

Wiele ogródków restauracyjnych na rynku było dostępnych dla osób na wózkach. To duży plus, bo po jeździe po bruku człowiek naprawdę może potrzebować kawy, ciastka albo po prostu chwili, żeby organizm przestał udawać shaker do koktajli. Trzeba jednak pamiętać, że czasem po drodze są podjazdy, nierówności i fragmenty, które wymagają pomocy.

Czy ręczny wózek poradzi sobie na Płockim rynku?

Ręczny wózek może sobie poradzić, ale dużo zależy od siły osoby jadącej, pomocy osoby towarzyszącej i rodzaju wózka. Na płaskim fragmencie będzie łatwiej, na bruku i podjazdach trudniej. U mnie bez pomocy Asi albo Szymona takie poruszanie się nie byłoby realne. To miejsce nie jest niemożliwe, ale wymaga siły, cierpliwości i dobrego planu.

Czy taras widokowy na Wzgórzu Tumskim jest dostępny na wózku?

Dojazd z rynku do tarasu widokowego na Wzgórzu Tumskim nie był dla mnie specjalnie trudny, choć po drodze trafiły się atrakcje typu szkło z potłuczonych butelek. Sam taras oferuje piękny widok na molo, most i okolicę. Poruszanie się na wózku po tym miejscu nie sprawiało mi większych problemów, przynajmniej na części trasy. Czyli warto, ale oczy warto mieć otwarte nie tylko na widoki.

Czy z tarasu widokowego można zjechać wózkiem na molo?

Teoretycznie można zejść z tarasu w stronę molo, ale wózkiem nie polecam tej trasy. W moim odczuciu była utrudniona przez jazdę i progi. Lepiej dojechać na molo autem albo wybrać chodnik od innej strony. Czasem najkrótsza trasa na mapie jest najgłupszą trasą dla wózka. Mapa tego nie powie, ale przednie kółka powiedzą bardzo szybko.

Czy molo w Płocku jest warte zobaczenia?

W moim przypadku nie udało się dotrzeć na molo i marinę podczas jednego gorącego dnia. Ale z tarasu widokowego molo wyglądało bardzo ciekawie i na pewno jest jednym z charakterystycznych punktów Płocka. Jeśli jedziesz na wózku, zaplanuj je osobno, najlepiej z dojazdem od wygodniejszej strony. Wtedy nie robisz z wizyty misji specjalnej tylko dlatego, że miasto ma swoje wysokości i progi.

Czy na Płockim rynku jest dostępna toaleta dla osób z niepełnosprawnościami?

Podczas mojej wizyty była dostępna toaleta, do której dało się spokojnie wjechać wózkiem. Były poręcze i ogólnie wszystko działało. Koszt skorzystania wynosił 2 zł. Nie jest to może atrakcja turystyczna sezonu, ale dla osoby na wózku dostępna toaleta potrafi być ważniejsza niż najładniejsza fasada kamienicy.

Dlaczego spadające stopy z podnóżków są problemem na bruku?

Na nierównym bruku stopy mogą zsuwać się z podnóżków co chwilę. U mnie oznaczało to ciągłe zatrzymywanie, poprawianie nóg i męczenie osoby pchającej wózek. To brzmi jak drobiazg, dopóki nie dzieje się co 15 sekund. Wtedy z drobiazgu robi się pełnoprawny wróg wycieczki, tylko ubrany w kostkę brukową.

Jaki patent pomógł mi na spadające stopy z podnóżków?

Pomógł zwykły pasek zaczepiony na wysokości stóp i zaciśnięty na ramie wózka. Rozwiązanie banalne, ale dla mnie przełomowe. Dzięki temu nogi nie spadają z podnóżków, a ja mogę lepiej zapierać się stopami przy zjazdach, manewrach i sytuacjach, kiedy przednie kółko postanawia nagle zawrzeć bliższą znajomość z nierównością.

Dlaczego taki prosty pasek może zwiększyć poczucie bezpieczeństwa?

Bo przy chorobie mięśni poczucie stabilności ma ogromne znaczenie. Jeśli stopy spadają, ciało traci część oparcia, a każdy zjazd albo gwałtowny manewr robi się bardziej stresujący. Pasek nie zmienia wózka w terenówkę, ale daje mi większą kontrolę i poczucie bezpieczeństwa. Czasem największą różnicę robi rozwiązanie, które wygląda tak prosto, że aż człowiek ma ochotę zapytać, czemu nie wpadł na to wcześniej.

Czy przystawka elektryczna do wózka pomogłaby na Płockim rynku?

Przystawka elektryczna mogłaby bardzo pomóc, zwłaszcza przy dłuższych dystansach, podjazdach i odciążeniu osób towarzyszących. Problem w moim przypadku polegał na tym, że nie miałem miejsca, żeby zabrać swoją przystawkę elektryczną. Teoretycznie to świetne rozwiązanie. Praktycznie trzeba jeszcze mieć jak ją przewieźć, zamontować i użyć w konkretnych warunkach. Sprzęt nie pomaga, jeśli zostaje w domu jak piękny plan na papierze.

Czy przystawka z dużym kołem może pomóc na kocich łbach?

Takie przystawki mogą pomóc, bo duże przednie koło lepiej radzi sobie z nierównościami niż małe kółka wózka aktywnego. Małe kółka na bruku potrafią zachowywać się jak obrażony wózek sklepowy, który nagle skręca w swoją stronę. Duże koło może ograniczyć ten problem, ale nadal trzeba dopasować sprzęt do wózka, samochodu, siły użytkownika i realnych potrzeb.

Czy Płock zrobił coś dobrego dla dostępności rynku?

Tak, widać, że na przestrzeni ostatnich lat pojawiły się ułatwienia. Nowe chodniki, podjazdy i różne udogodnienia pomagają w poruszaniu się po rynku i okolicy. To nie znaczy, że wszystko jest idealne. Bruk nadal robi swoje, miejsc parkingowych mogłoby być więcej, a trasy do atrakcji warto lepiej przemyśleć. Ale nie jest to miejsce, w którym człowiek czuje, że nikt nigdy nie pomyślał o wózku.

Co miasto powinno poprawić dla osób z niepełnosprawnościami?

Najbardziej przydałoby się więcej dostępnych miejsc parkingowych, lepsze trasy do głównych atrakcji, rampy, podjazdy, windy tam, gdzie mają sens, i jasna informacja, którędy najlepiej poruszać się na wózku. Nie chodzi o to, żeby z historycznego rynku zrobić centrum handlowe. Chodzi o to, żeby osoba na wózku mogła zobaczyć miasto bez poczucia, że bierze udział w terenowym egzaminie z cierpliwości.

Czy warto odwiedzić Płock na wózku mimo trudności?

Tak, warto. Płock ma klimat, historię, widoki, taras, restauracje i architekturę, którą naprawdę lubię oglądać. Trzeba tylko jechać z głową. Bruk, podjazdy i wzniesienia mogą zmęczyć, ale wspomnienia zostają. U mnie poranne wstanie o 3.50 i cała logistyka były tego warte. Nie dlatego, że było łatwo. Dlatego, że było ciekawie i po naszemu.

Jak przygotować się do zwiedzania Płocka na wózku?

Warto wcześniej sprawdzić parking, trasę do rynku, pogodę, dostępność toalety, możliwość odpoczynku i drogę do tarasu widokowego albo molo. Dobrze mieć osobę do pomocy, jeśli nie jeździsz samodzielnie po trudnym terenie. Przyda się też prosty patent na stabilizację stóp, jeśli masz podobny problem jak ja. Na takich wyjazdach wygrywa nie brawura, tylko przygotowanie. Brawura na kocich łbach kończy się zwykle szybkim spotkaniem z rzeczywistością.

Jaki jest najprostszy wniosek z wizyty na Płockim rynku?

Najprostszy wniosek jest taki: Płocki rynek na wózku da się odwiedzić, ale trzeba liczyć się z brukiem, podjazdami, ograniczoną liczbą miejsc parkingowych i pomocą drugiej osoby. To miejsce ma klimat i widoki, ale dostępność nadal wymaga pracy. Miasto jest warte zobaczenia, tylko dobrze wiedzieć wcześniej, że nie będzie to spokojna przejażdżka po idealnie równym chodniku. Raczej mała przygoda z historią, kawą i kostką brukową w roli czarnego charakteru.

Enjoy:)

Dziękuję Ci za poświęcony czas i przeczytanie. 

Jak już skończysz, to zapraszam Ciebie do innych moich opracowań :

Wózkiem po ogrodzie? To możliwe.

Silny tułów w dystrofii mięśniowej.

Dołącz do mnie na Instagramie

Jeśli któryś z moich materiałów podobał się - postaw mi kawę!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

© 2024 DystroPower Marcin Potyrało

Płocki rynek na wózku. Osoba z niepełnosprawnością w akcji

#reklama #reklama własna 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry